Początek z przypadku, który stał się życiową drogą
Kiedy Henryk Borowski przypomina sobie swoje początki, uśmiecha się z lekkością
człowieka, który widział już wszystko, co może się wydarzyć w kuźni.
Zaczęło się od tego, że pracowałem w szkole jako nauczyciel zawodu. Dali mi kuźnię, bo
nikt nie chciał brać. I od tego się zaczęło – opowiada o czasach sprzed ponad czterdziestu
lat.
Początkowo pracował w Sejnach, w Zespole Szkół Techniczno-Rolniczych, gdzie
prowadził zajęcia praktyczne. Szybko jednak zrozumiał, że kowalstwo jest czymś więcej
niż tylko szkolną pracownią. Praca przy ogniu stała się jego pasją. Kuźnię przeniósł do
własnego gospodarstwa w Smolanym Dębie, gdzie działa do dziś.
Na emeryturze jestem od 18 lat i dalej działam w kuźni – mówi o swoim miejscu pracy, w
którym codziennie słychać uderzenia młota.
Kowalstwo użytkowe i artystyczne
Dziś Pan Henryk tworzy zarówno proste elementy użytkowe, jak i skomplikowane formy
artystyczne.
Najwięcej robimy ostatnio dla stolarzy – okucia starych domów, zawiasy, klamki, ozdóbki
do domów – wyjaśnia, podkreślając, jak wielkie jest zapotrzebowanie na tradycyjne
metalowe detale w drewnianych chatach regionu, zwłaszcza tych z okolic Puszczy
Białowieskiej.
Przez lata tworzył też na konkursy kowalskie, zdobywając wielokrotnie najwyższe miejsca
w ogólnopolskich rywalizacjach.
Trzy razy wygraliśmy. Teraz jesteśmy już w komisjach, niech się młodzi męczą – mówi
półżartem, pokazując, jak duży autorytet zdobył w środowisku kowali.
Samouk, który doszedł do mistrzostwa
Choć zdobył doświadczenie w szkole, Borowski podkreśla, że najważniejszą częścią jego
drogi było samodzielne dochodzenie do własnych technik.
Praktycznie samoukiem jestem. Nauczyć samych podstaw można, resztę trzeba samemu
się uczyć – tłumaczy, podkreślając znaczenie indywidualnego stylu i praktyki.
Dziś z pewnym rozbawieniem obserwuje młodych pasjonatów, którzy marzą o wykuwaniu
mieczy, ale nie opanowali jeszcze podstaw.
Mówię im: życzę wam powodzenia. Pogadamy za 20 lat – wspomina swoje doświadczenia
z prowadzenia warsztatów.
Tradycja przekazywana dalej
Henryk Borowski nie pracuje w kuźni sam.
Z synem robimy. Ma rękę, ma głowę, ma pomysły – będzie z niego kowal – mówi z dumą,
dodając, że syn łączy tę działalność z pracą zawodową, traktując kowalstwo jako
prawdziwą pasję, a jednocześnie tradycję rodzinną.
W kuźni coraz częściej pojawia się także wnuk, który już w dzieciństwie przejawia
zainteresowanie młotem i kowadłem. To daje nadzieję, że fach – dziś rzadki – przetrwa
kolejne pokolenia.
Prace, które trafiają do muzeów i w świat
Dorobek Pana Henryka można zobaczyć nie tylko na domach i bramach regionu.
Sporo naszych prac jest w Muzeum Kowalstwa w Wojciechowie. Tam zostają prace
konkursowe – opowiada o eksponatach prezentowanych w jednym z najważniejszych
ośrodków kowalstwa w Polsce.
Twórca podkreśla, że na potrzeby muzeów oraz konkursów pracuje wyłącznie metodami
tradycyjnymi, bez spawania i dawnymi technikami łączeń.
Na zamówienie klientów również potrafi wykonać elementy w starym stylu, choć – jak
dodaje – to kosztuje, bo jest czasochłonne.
Pan Henryk Borowski to jeden z ostatnich mistrzów kowalstwa tradycyjnego w regionie
(jeśli nie ostatni). Jego prace – od zawiasów i klamek po formy artystyczne – są
świadectwem rzemiosła, które wymaga siły, wiedzy i cierpliwości.
To twórca, który nie tylko podtrzymuje wielowiekowe tradycje, ale także przekazuje je dalej
– kuźnią, czynem i słowem.
Kontakt:
Henryk Borowski
Adres: Smolany Dąb 10A,
16-503 Krasnopol
Telefon: 502066053
e-mail: kowalstwo.borowscy@gmail.com


















