Początki, które wymagały odwagi
Gdy w 2003 roku Anna Dorota Halicka zaczynała tworzyć Raczkowski Dom Regionalny,
nie dostała zabytkowej chaty ani gotowego muzeum. Otrzymała tylko jedną salę w
zaniedbanym budynku, który przez lata stał pusty.
Zaczynałam totalnie od zera. Jedną salę dostałam. A tak szybko zaczęłam gromadzić
rzeczy, że za chwilę potrzebowałam następnego pomieszczenia i kolejnego – wspomina z
uśmiechem.
Nie miała samochodu. Miała za to rower, upór i wiarę, że starych przedmiotów nie wolno
wyrzucać – bo one są pamięcią miejsc i rodzin. Jeździła więc od domu do domu, od wsi do
wsi, a jej pierwszą pomocnicą była córka Asia, wtedy jeszcze uczennica szóstej klasy.
Z żadnego domu mnie nie wygoniono. Wszędzie ludzie podchodzili z sercem – opowiada,
podkreślając, jak ogromne było zaufanie mieszkańców Raczek i okolic.
Po pół roku miała już tyle eksponatów, że zorganizowała pierwszą wystawę.
Dom, który od razu stał się żywy
Dom Regionalny miał od początku charakter miejsca tętniącego życiem. Pani Anna nie
stworzyła magazynu – stworzyła przestrzeń spotkań.
Jak to czyściłam, od razu miałam wizję, jak to może wyglądać. Tu kąt kuchni, tu
świeronka, tu pokoik – wspomina, pokazując stare zdjęcia.
Pierwsza wystawa okazała się wielkim wydarzeniem, choć w Raczkach ośrodek kultury był
wówczas zamknięty od trzech lat. Ludzie spragnieni kultury przyszli tłumnie.
Ale wystawa była dopiero początkiem. Gdy mieszkańcy wychodzili, prosili:
Zrób nam coś jeszcze, bo w Raczkach nic się nie dzieje!
To był moment przełomowy.
Koło Młodych Przyjaciół Ziemi Raczkowskiej –
młodzież, która uwierzyła
Właśnie wtedy narodziło się Koło Młodych Przyjaciół Ziemi Raczkowskiej – oddolna, pełna
energii grupa młodzieży, którą Pani Anna potrafiła do siebie przyciągnąć.
To było najcudowniejsze, co mogło się wydarzyć. Młodzież sama się garnęła, a ja tylko
otwierałam drzwi – opowiada z dumą.
Zespół przygotowywał przedstawienia, kolędowania, obrzędy wielkanocne, uroczystości
szkolne i gminne. Pani Anna prowadziła również edukację regionalną, którą nazywała
„Opowieściami z babcinego kufra”.
Dzieci z czasem zaczęły przychodzić coraz chętniej.
A potem wszystko zaczęło rosnąć
Dom Regionalny z roku na rok stawał się coraz bardziej potrzebny. Na spotkania
przychodziły tłumy.
Pełna sala, cały korytarz, ludzie pod oknami. Prosili, żeby otworzyć, bo chcą słuchać –
opowiada o pewnej wieczornicy z okazji Narodowego Święta Niepodległości.
To wtedy wójt zrozumiał, że działalność, którą rozkręciła Pani Anna Halicka, przerosła
dostępne warunki. Choć przez lata działała jako wolontariuszka, pracując ku chwale
ojczyzny, w 2008 roku została dyrektorką Gminnego Ośrodka Kultury. Wtedy jej działania
tylko przyspieszyły.
Przeprowadzki, remonty i ciągła praca własnymi rękami
Dom Regionalny zmieniał lokalizację z czerwonego budynku przy gminie do starego,
drewnianego domu przy ul. Gospodarskiej. Wszystko trzeba było przenieść, zaaranżować
od nowa i utrzymać. Niemal bez wsparcia technicznego.
Nigdy nikt mi tam nie sprzątał. Ja byłam chora na punkcie tego domu – przyznaje Pani
Anna, tłumacząc, że zabytkowe przedmioty wymagały delikatności, której zwykłe
sprzątanie nie dawało.
Dom, który był sercem Raczek
W rękach Anny Doroty Halickiej Raczkowski Dom Regionalny stał się miejscem, które:
– zgromadziło zabytki kultury materialnej,
– prowadziło edukację regionalną,
– skupia młodzież i dorosłych,
– jest przestrzenią wydarzeń i przedstawień,
– odbudowało ciągłość życia kulturalnego w Raczkach.
Nie mówmy izba pamięci, bo izba to jedna izba… A to jest cały dom wyposażony, żywy –
wyjaśnia Pani Anna.
Przez lata jej praca była fundamentem, na którym można było odbudować nowy ośrodek
kultury – już z salą widowiskową, przestrzenią nowoczesną i dostosowaną do potrzeb
mieszkańców.
Kobieta, która zrobiła to, czego nikt inny nie zrobił
Anna Dorota Halicka nie tylko ocaliła pamięć o Ziemi Raczkowskiej, ale też sprawiła, że
Raczkowski Dom Regionalny przez lata był sercem lokalnej społeczności. Z pasji do
tradycji i historii stworzyła miejsce, które przyciągało, inspirowało i uczyło.
Jej działalność to dowód na to, że kultura ludowa nie trwa sama z siebie. Trzeba ludzi,
którzy ją kochają i chcą dzielić się tą miłością – ludzi takich jak ona.
Kontakt:
Anna Dorota Halicka
Telefon: 510616963
















