Tradycja, która zaczęła się w dzieciństwie
Sękacz to jeden z najbardziej charakterystycznych wypieków Suwalszczyzny, a w
Cimochowiźnie ma on swoją szczególną mistrzynię. Halina Stankiewicz piecze sękacze od
lat, a początki tej pasji sięgają jej rodzinnego domu.
Pomagałam mamie. Kręciłam sękacze. Jako małe dziecko tylko to można było robić –
wspomina swoje pierwsze kroki przy ogniu i cieście.
Pani Halina pochodzi z gminy Krasnopol, gdzie sękacze piekła jej mama. Kiedy Pani
Halina przeprowadziła się do Cimochowizny – od dziś już ponad 27 lat temu – zabrała ze
sobą nie tylko przepis, ale też rodzinny rytuał wypieku.
Od ognia i drewna do wypieku na prądzie
Sękacz jest wypiekiem, który wymaga nie tylko dobrych składników, ale też sprawnych rąk
i odpowiedniego sprzętu. Dawniej przygotowanie jednej sztuki było czasochłonne i
wymagało co najmniej kilku osób.
Trzeba było kogoś do kręcenia wałka. Wcześniej trzeba było paru ludzi wziąć ze sobą,
żeby pomagali – Pani Halina opowiada o dawnym sposobie pracy.
Dziś wiele się zmieniło. Jej mąż skonstruował dla niej maszynę, która kręci sękacza
automatycznie.
Teraz to jest zmechanizowane. Są grzałki, nie trzeba drzewa. To bardzo wszystko
usprawnia – mówi z wdzięcznością i ulgą, bo praca stała się lżejsza.
W nowoczesnej wersji wypieku pani Halina obsługuje dwa stanowiska i wszystko
wykonuje sama, choć od czasu do czasu pomaga jej córka.
Receptura ta sama od pokoleń
Chociaż sposób pieczenia się zmienił, serce sękacza pozostało niezmienne.
Cały czas jest to jeden przepis, jedna receptura i ja się tego trzymam – podkreśla
twórczyni sękaczy, dodając, że największe różnice dotyczą jedynie jakości współczesnych
produktów.
Kiedyś wszystkie składniki były domowe: jajka od własnych kur, masło i śmietana z
wiejskiego mleka, nawet mąkę trzeba było zdobywać poza sklepem.
Zmieniło się również samo ciasto – dawne, bardzo tłuste, częściej spadało z wałka.
Teraz ciasto jest bardziej suche – zauważa Pani Halina, wskazując na różnice wynikające
z innych produktów dostępnych dziś na rynku.
Bywa, że sękacze powstają także w wersjach ozdobnych.
Sękacze, które jadą w świat
Choć pani Halina nie korzysta z internetu ani portali sprzedażowych, jej wypieki trafiają
bardzo daleko.
Do Niemiec wysyłałam. I na całą Polskę wysyłam – wymienia z dumą, podkreślając, że
większość zamówień pochodzi z poleceń i od turystów, którzy próbują jej wypieków latem.
Najbardziej wyjątkowe zamówienie?
Do papieża pojechały moje sękacze – Jana Pawła II – mówi z delikatnym wzruszeniem, bo
mało który twórca może pochwalić się takim zaszczytem.
Jej praca nie jest produkcją masową.
U mnie nie ma listy zamówień. Jak mam czas, to robię, jak nie, to po prostu nie robię – przyznaje
z uśmiechem, podkreślając, że nadal piecze z pasją, a nie z obowiązku.
Twórczość Haliny Stankiewicz to piękny przykład tego, jak tradycja potrafi przetrwać dzięki
trosce i pracy rąk. Jej sękacze – wypiekane od pokoleń według tej samej receptury –
podróżują po kraju i świecie, niosąc smak Suwalszczyzny daleko poza Cimochowiznę.
Kontakt:
Halina Stankiewicz
Adres: Cimochowizna 1,
16-402 Suwałki
Telefon: 608335938
e-mail: halinka@wodwigry.pl
















