Początek, który odmienił twórczą drogę
Motanki przyszły do Alicji Wasilewskiej nieoczekiwanie, ale szybko stały się jedną z
najważniejszych części jej rękodzielniczej pracy. Zanim je poznała, tworzyła głównie anioły
i inne dekoracje, jednak spotkanie z tą formą lalki – starą, symboliczną i pełną znaczeń –
otworzyło przed nią zupełnie nowy świat.
Motanie poznałam w Grodnie na Białorusi w 2013 roku. Wtedy to dotknęłam pierwszy raz
motanki i poznałam osobę, która pokazała mi, jak robi się te małe laleczki – wspomina
Pani Alicja.
To spotkanie szybko przerodziło się w fascynację. Pani Alicja wracała na Białoruś
wielokrotnie, zapraszała mistrzynię motanek do Polski, szukała informacji, choć w tamtym
czasie było ich niewiele.
W Internecie o motankach dużo nie było. Gdzieś tam znalazłam kogoś, kto etnograficznie
jakieś badania przeprowadzał – mówi o początkowych poszukiwaniach.
Lalki, które nie są szyte, lecz wiązane
Motanka to lalka, której się nie szyje. Powstaje wyłącznie przez wiązanie tkanin i
sznurków. Jej korzenie sięgają dawnych słowiańskich obrzędów, w których lalka miała
pełnić rolę ochronną, symboliczną lub towarzyszącą ważnym momentom życia.
Pani Alicja przyjęła tę tradycję z ogromnym szacunkiem:
Tam się nic nie szyje, to się wszystko wiąże. Te wiązania mają być celebracją naszych
myśli i naszych marzeń.
Podkreśla, że motanka powstaje zawsze z potrzeby, z intencji:
– by chronić dom,
– by towarzyszyć dziecku,
– by dać wsparcie młodej parze,
– by zatrzymać wspomnienie.
To była lalka robiona w jakiejś potrzebie rodzinnej. Związana z naszym marzeniem,
samopoczuciem, potrzebą ochrony – opowiada Pani Alicja.
Motanki dawniej i dziś
Motanki wykonywano kiedyś ze skrawków starych, rodzinnych materiałów. Każdy element
miał swoje znaczenie, nic nie było przypadkowe. Pani Alicja kontynuuje tę tradycję,
tworząc lalki w duchu dawnych wierzeń, ale także odkrywając nowe formy, również te
związane z obrzędami.
Poznaję nowe lalki, poznaję nowe obrzędy – mówi z pasją i kontynuuje: To są takie lalki
obrzędowe. Jak żniwa zakończone zamotanym ziarnem i powstaje ziarn uszka. Albo
kupała, która w Noc Kupały jest zamotana ze smutkami i odpływa z nurtem wody.
Dla Pani Alicji jest to nie tylko rzemiosło, lecz także forma pracy z emocjami.
To już jest arteterapia w pięknym, pradziejowym wydaniu – podsumowuje.
Twórczość zanurzona w relacjach
Alicja podkreśla, że motanki najlepiej powstają w atmosferze rozmowy, spokoju i bliskości.
Jej warsztaty często zamieniają się w spotkania, podczas których goście piją po kilka
herbat i otwierają się na opowieści.
Kto do mnie przyjeżdża, to jest herbatka, a potem druga i trzecia jest wypita, zanim pozna
historię motanek – śmieje się twórczyni.
Tworzenie lalki staje się momentem zatrzymania. Czasem powrotem do wspomnień.
Nierzadko – zatrzymaniem emocji, których na co dzień nie ma kiedy wypowiedzieć.
Kontakt:
Alicja Wasilewska
Podwojponie 6,
16-411 Szypliszki
Telefon: 502 027 227
e-mail: awalicja@gmail.com


















