Dziedzictwo, które przyszło z domu
Twórczość Bożeny Haliny Muchy ma korzenie w dzieciństwie. Dorastała w Lipsku, gdzie
pisankarstwo jest żywą, przekazywaną z pokolenia na pokolenie tradycją.
Moja babcia pisała przy piecu, przy takiej kuchni – wspomina twórczyni, która jako mała
dziewczynka z fascynacją obserwowała pracę babci, choć ta bała się zawsze, że się
poparzę.
Potem przyszedł czas dorastania, pracy, wychowywania dzieci. Tradycja na chwilę
odeszła, by – jak mówi Pani Bożena – wrócić wraz z tęsknotą za dziecięcymi
wspomnieniami. Przełom nastąpił, gdy zupełnie przypadkiem trafiła na kurs „Mistrz
Tradycji”.
Chodziłam dwa lata po to, żeby nauczyć się pisać jajka na Wielkanoc. Ale okazało się, że
to tak zajęcie pochłaniające, że zostałam – wspomina z uśmiechem.
Od pięciu lat tworzy nieprzerwanie – i jak zaznacza – robi to również dla ludzi, bo od lat
oprowadza turystów po muzeum w Lipsku w ramach wolontariatu.
Pisanka lipska – charakter i niepowtarzalność
Lipskie pisanki są wykonywane metodą batiku – wzór maluje się gorącym woskiem na
skorupce, a następnie zanurza w kolejnych barwnikach. Każdy kolor wymaga osobnego
etapu pracy.
To nie jest tak, że to jedna pisanka. To jest paleta – podkreśla Pani Bożena, tłumacząc, że
praca nad jajkiem to proces wieloetapowy, a każda pisanka jest inna, nawet jeśli powstaje
według znanego wzoru.
Twórczyni zna już styl swoich koleżanek tak dobrze, że potrafi rozpoznać autorstwo po
samym układzie kresek.
Każda z nas pisze trochę inaczej. Jak literę A – dziesięć osób napisze, a u każdego
będzie inna.
Wzory lipskie – geometryczne, rytmiczne, precyzyjne – należą do najbardziej
charakterystycznych w regionie. Część to motywy tradycyjne, część – autorskie
modyfikacje.
Najtrudniejszy etap? Wcale nie malowanie
Choć mogłoby się wydawać, że to wosk i farbowanie wymagają największej uwagi, Pani
Bożena bez wahania wskazuje inny etap:
„Najcięższą pracą jest przygotowywanie wydmuszek”.
Ten proces jest długi i składa się z wielu czynności:
– wykonanie dwóch otworów szpilką,
– wymieszanie zawartości drucikiem,
– wydmuchanie jajka,
– płukanie wodą wstrzykiwaną strzykawką,
– ponowne czyszczenie i suszenie.
Przy dużych seriach – gdy jajek jest kilkadziesiąt czy kilkaset – twórczynie korzystają z
kompresora.
Jajka pochodzą z wylęgarni, są naświetlane i nie nadają się do spożycia.
Zawartość wykorzystujemy w ogródkach, jako nawóz – wyjaśnia z praktycznym spokojem
w głosie.
Po oczyszczeniu wydmuszka jest niezwykle trwała:
Po tych wszystkich zabiegach to jajko już nie zgnije. Stoi latami. No chyba że się stłucze –
dodaje.
Pisanka, która trwa
Bożena Halina Mucha kontynuuje jedną z najpiękniejszych tradycji – pisankarstwo lipskie.
To twórczość zanurzona w domowych wspomnieniach, precyzyjnej pracy i rytmie dłoni,
które niosą dalej wzór przekazywany od babci, przez pokolenia.
W jej pisankach zamknięte są: dzieciństwo, kolor, cierpliwość i duma z tradycji, która w
Lipsku nadal żyje – właśnie dzięki takim osobom jak ona.
Kontakt:
Bożena Halina Mucha
Telefon: 608554247,
e-mail: boszka-muszka@wp.pl,















