Korowaj – ciasto, które wypieka się raz w życiu
W Lipsku tradycje weselne są równie bogate jak tutejsze rękodzieło. Najważniejszą z nich
jest korowaj – dawne ciasto weselne, wypiekane z wielką powagą i według ściśle
określonych zasad.
Jak podkreśla Janina Trochimowicz:
To jest dawne ciasto weselne. Wypiekały je panie w przeddzień wesela i te panie nazywały
się korowajnicami.
Korowajnicami mogły być tylko kobiety zamężne, zaufane.
To musiały być mężatki. Nie mogły to być ani panny, ani wdowy – dodaje twórczyni.
Wypiek wykonywano raz w życiu dla jednej osoby. Jeśli kobieta wychodziła za mąż
ponownie – korowaj już jej nie przysługiwał.
Korowaj to ciasto drożdżowe, pełne masła, jajek i rodzynek. Najbardziej charakterystyczna
jest jego dekoracja, na którą składają się:
– warkocz (symbol dziewczęcej niewinności),
– gąski i kłosy (znaki dostatku),
– gniazdo na szczycie (zapowiedź nowej rodziny).
Janina Trochimowicz jest trzecim pokoleniem korowajnic w swojej rodzinie.
Odziedziczyłam to od mojej teściowej. Ona piekła, jej mama piekła. Ja jestem trzecim
pokoleniem.
Choć tradycja słabnie, Pani Janina wciąż otrzymuje zamówienia.
Wcześniej wypiekałam pięć do siedmiu korowajów rocznie, teraz rzadziej – mówi.
Korowaj z Lipska trafił również na Listę Produktów Tradycyjnych i zdobył wiele nagród na
konkursach kulinarnych.
Pisanki od siódmego roku życia
Oprócz korowajów Pani Janina tworzy pisanki lipskie.
Ja już pisanki robiłam mając może siedem–dziesięć lat – wspomina .
W jej domu pisanki były czymś naturalnym, bo matka miała dziesięciu chrześniaków, a
każdemu co roku należało przygotować tradycyjny pakiet sześciu jajek.
To trzeba było napisać sześćdziesiąt jajek. Wszyscy siadaliśmy i pisaliśmy.
Dawniej wzory woskowe nanoszono nie elektrycznymi pisakami, lecz nad rozżarzonymi
węglami. Pani Janina do dziś pamięta wyjątkowy klimat tego wspólnego pisania.
Czasochłonne dzieło tradycji
Pisanka lipska powstaje w kilku etapach – warstwa po warstwie.
Najpierw pisze się na białym jajku, później wkłada się w kolor. To musi wyschnąć. Dopiero
później nakłada się drugi kolor – opisuje twórczyni.
Nad jedną pisanką pracuje około godziny, choć niektóre wymagają więcej czasu. Jej
pisanki powstają tylko przez kilka miesięcy w roku.
Zaczynam zaraz po Bożym Narodzeniu. W wakacje nie mam czasu, bo ogród – tłumaczy
z uśmiechem.
Pisanie to dla niej nie tylko praca, lecz także powrót do rodzinnych tradycji – swoista
medytacja w kolorach i liniach.
Dwie tradycje, jedna twórczyni
Janina Trochimowicz jest jedną z nielicznych osób, które jednocześnie podtrzymują dwie
niezwykle ważne dla Lipska tradycje: pisankarstwo i korowaj. Obie wymagają cierpliwości,
precyzji i serca. Obie niosą ze sobą historie przekazywane w jej rodzinie już od trzech
pokoleń.
Dzięki takim twórczyniom jak ona, dawne zwyczaje nadal żyją – w barwach pisanek i
zapachu świeżo wypieczonego korowaja.
Kontakt:
Janina Trochimowicz
Telefon: 696 033 425
e-mail: janina.troch@poczta.onet.pl












