Od rodzinnego domu do Lipska
Choć Lucyna Szuler dziś tworzy jedne z najciekawszych pisanek w Lipsku, sama pochodzi
z zupełnie innej części regionu.
Pochodzę nie z lipskiej gminy, a z gminy Sztabin – stwierdza na początku rozmowy,
dodając, że do Lipska trafiła po ślubie i mieszka tu już od wielu lat.
Pisanki pojawiły się w jej życiu wcześnie, jeszcze w domu rodzinnym. Mama, mimo
obowiązków i opieki nad jedenaściorgiem dzieci, zawsze starała się pokazać im choć
odrobinę pisankowego rzemiosła.
Mama przed Wielkanocą opisywała, kiedy miała chwilę. Miała 11 dzieci, czasu było mało,
ale starała się jakoś nam pokazać, jak to się robi – wspomina Pani Lucyna.
Już wtedy fascynowały ją wzory, które mama dostawała od swojej ciotki mieszkającej pod
Lipskiem. To był pierwszy kontakt z tradycją, którą dziś pielęgnuje.
Początki pisania – od własnych pomysłów do tradycji
lipskiej
Choć styczność z pisankami miała od dziecka, tak naprawdę zaczęła je tworzyć dopiero
wtedy, gdy w domu zrobiło się spokojniej.
Dzieci powychodziły z domu, miałam więc trochę czasu dla siebie. Od około 2007 roku
zaczęłam pomału tworzyć – opowiada Pani Lucyna.
Jej pierwsze wzory były w pełni autorskie.
Raczej tak od siebie, ze swojej głowy tworzyłam. Jak się opisuje, to zaraz jakiś tam wzór
kolejny przychodzi – mówi z uśmiechem.
Dopiero z czasem poszerzyła swój warsztat o wzory lipskie, ucząc się ich od
doświadczonych pisankarek, m.in. pani Ewy Muchy.
Dusza twórcy i precyzja rzemieślnika
Pani Lucyna tworzy pisanki metodą batikową – wosk nanoszony jest cienką kreską, a jajko
wielokrotnie barwione. Jej styl jest subtelny, precyzyjny i bardzo osobisty. Łączy elementy
tradycyjne z tymi, które przychodzą w trakcie procesu twórczego.
Szybko zaczęła brać udział w konkursach i przeglądach.
Najpierw pierwszy raz brałam udział w przeglądzie zdobnictwa w Augustowie. Dostałam
wyróżnienie – wspomina początki drogi artystycznej .
Potem były kolejne konkursy, m.in. w Mońkach, gdzie zdobywała nagrody i wyróżnienia.
To potwierdziło, że jej własny styl – łączący spontaniczność z tradycją – został doceniony.
Siła grupy i kobiecej pasji
Choć każda pisankarka pracuje indywidualnie, Pani Lucyna bardzo ceni sobie działanie w
grupie lokalnych twórczyń.
Co nas łączy? Wymiana informacji – o barwnikach, o wzorach. Atmosfera jest wspaniała.
Swoje grono, znajomi. Możemy porozmawiać, podyskutować, pośmiać się – opowiada o
spotkaniach w Lipsku.
Razem jeżdżą na jarmarki, wzajemnie się wspierają, podpatrują nowe pomysły. Ta
wspólnotowość wzmacnia tradycję i daje jej naturalną ciągłość.
Pisanki, które pojechały w świat
Prace Lucyny Szuler trafiły w wiele zakątków świata, często zupełnie przypadkiem.
Najbardziej wzruszają ją te momenty, w których pisanki niosą kawałek Lipska na
emigrację:
Wiem, że na pewno są w Anglii, bo mam córkę w Anglii i ona tam pokazywała je w szkole
– wspomina.
Niektóre pisanki Pani Lucyny trafiły do Stanów Zjednoczonych oraz Niemiec.
Jeździłam do pracy do Niemiec, zawoziłam swoje pisanki dla ludzi, u których pracowałam
– opowiada.
W ten sposób jej twórczość – skromna, osobista, zakorzeniona w tradycji – stała się
nośnikiem opowieści o Lipsku daleko poza granicami kraju.
Kontakt:
Lucyna Szuler
Telefon: 516 740 174












