Droga do Lipska i marzenie, które dojrzewało latami
Choć Małgorzata Rakus mieszka w Lipsku już ponad czterdzieści lat, nie pochodzi z tego
regionu. Urodziła się w parafii Krasnybór, niedaleko Sztabina. W jej domu rodzinnym nie
praktykowano pisania pisanek, ale każde święta miały jeden stały element – pisanki od
matki chrzestnej.
Dostawałam co roku od swojej mamy chrzestnej pisanki. Fascynowały mnie, podobały się
bardzo – wspomina twórczyni.
To właśnie wtedy narodziło się ciche pragnienie, które dojrzewało przez lata – żeby
nauczyć się tworzyć własne pisanki. Zanim to jednak nastąpiło, Pani Małgorzata pisanki
kolekcjonowała.
Co roku kupowałam, kolekcjonowałam od tych pań pisankarek, tutaj właśnie lipskich –
opowiada.
Początek przygody – warsztaty, które wszystko zmieniły
Przełom przyszedł dopiero na emeryturze. Pewnego dnia, przechodząc obok Domu
Kultury, zobaczyła ogłoszenie o warsztatach pisankarskich. Bez wahania weszła i zapisała
się.
Pierwsze początki to wiadomo… nic tam nie wychodziło za wielkiego, ale pani prowadząca
mówiła, że pokłada we mnie nadzieję, bo widzi u mnie taką fajną kreskę, długą,
wydłużoną.
Te słowa dodały jej odwagi. Od tamtej pory ćwiczyła wytrwale. Opanowanie warsztatu
zajęło jej około dwóch lat. Za to dziś sama prowadzi warsztaty i chętnie dzieli się wiedzą.
Ćwiczyłam bardzo długo i zawzięcie. Dzisiaj wciąż szlifuję swój warsztat, uczestniczę w
szkoleniach, prowadzę warsztaty, jeździmy na kiermasze – mówi z dumą Pani Małgorzata.
Pisankarstwo stało się dla niej nie tylko sztuką, ale też okazją do spotkań z ludźmi,
wymiany doświadczeń i odkrywania innych pasji.
Pisanka lipska – kreska, rytm, cierpliwość
Choć tradycja była dla niej czymś nowym, Pani Małgorzata szybko zrozumiała jej istotę –
to geometryczna delikatność, długie rytmiczne kreski, powtarzalne elementy, powolne
prowadzenie wosku.
Jej pisanki płyną charakterystycznym, spokojnym rytmem dłoni, który doceniły także inne
pisankarki z Lipska. Twórczyni mówi o tym skromnie, ale z wdzięcznością:
Wspierały mnie panie pisankarki, podpowiadały… Zawsze coś tam mi doradzały.
Proces twórczy jest wymagający – od przygotowania wydmuszki po kolejne warstwy
wosku i barwnika – ale dla Pani Małgorzaty to czysta przyjemność i możliwość zanurzenia
się w spokojnej pracy.
Pisanka, która trafiła do muzeum
Jedna z najpiękniejszych historii Pani Małgorzaty to ta związana z pisanką, którą
najbardziej lubiła. Podczas jarmarku w Wasilkowie podeszła do niej kobieta, pytając: Która
pisanka jest pani najbliższa, najładniejsza?
Pani Małgorzata wskazała swoją ulubioną – tę, która właśnie powstała, świeża,
dopracowana, precyzyjna. Kobieta kupiła ją od razu, mówiąc, że trafi do jej kolekcji
pisanek z całego świata. Kilka miesięcy później Małgorzata przypadkiem zobaczyła tę
pisankę w telewizji.
Oglądając program, zobaczyłam, że stoi tam moja pisanka – wspomina z radością i
wzruszeniem.
Dziś ten jej „najbliższy” wzór znajduje się w muzeum w Sokółce.
Kontakt:
Małgorzata Rakus
Telefon: 881222849
e-mail: uw2@autograf.pl


















