Początek od jednego wianka
Twórczość Renaty Dubielewskiej narodziła się w sposób wyjątkowy, niemal przypadkowy.
Wszystko zaczęło się od… wianka dożynkowego, który ktoś postawił przy krzyżu
przydrożnym pod jej opieką.
Został postawiony wianek dożynkowy… a że ja się tym krzyżem zajmuję, no to on mi tak
wrósł w ziemię – wspomina z uśmiechem, opowiadając, jak zboże wrosło i stworzyło kępę
trudną do usunięcia.
słomiane ozdoby świąteczne zafascynowały ją do tego stopnia, że metodą prób i błędów
zaczęła uczyć się ich splotów
Trzy lata mi zajęło nauczenie się tej sztuki. Zostawiałam i wracałam. Myślałam „muszę to
zrobić!” – opowiada o swojej determinacji.
Dziś Pani Renata tworzy przepiękne, precyzyjne formy, a wszystko zawdzięcza
samodzielnemu poszukiwaniu rozwiązań.
Tak, jestem stuprocentowym samoukiem – podkreśla z dumą.
Od bombek do kapeluszy wileńskich
Jej pierwsze prace to świąteczne ozdoby: bombki, gwiazdki, anioły. Jednak z czasem
wyplatanie stało się dla niej dziedziną o nieograniczonych możliwościach. Dziś Pani
Renata tworzy kwiaty, talerze, opaski, pająki, pisanki, a nawet słomiane figury, takie jak
słoń i pszczoły.
Cokolwiek przyjdzie do głowy, wykonuję. Ktokolwiek coś wymyśli, to robię – mówi z
radością w głosie.
Jej wyjątkową specjalnością stały się kapelusze ze słomy. Pani Renata tworzy je zarówno
dla zespołów ludowych, jak i klientów indywidualnych. Przełom w tej technice przyszedł
dopiero w Wilnie, podczas Kaziuków.
Pan z Wilna posadził mnie obok siebie i dał mi słomę. Pierwszy raz ktoś mnie uczył –
wspomina warsztaty, które otworzyły przed nią nowy, szybszy splot.
Różnica była ogromna. W jednym ze swoich wcześniejszych splotów musiała pleść nawet
12 metrów taśmy. Nowy sposób pozwolił skrócić tę pracę o połowę.
Warsztaty i przekazywanie tradycji
Pani Renata tworzy sama, ale też chętnie dzieli się wiedzą podczas warsztatów.
Prowadzę warsztaty w ośrodkach kultury. Tam, gdzie mnie zaproszą: w Wiżajnach, w
Augustowie, wszędzie jadę – mówi o swojej działalności edukacyjnej.
W domu przyjmuje również osoby indywidualne, ucząc aniołów, pająków czy gwiazdek. Na
kapelusze trzeba więcej czasu, ale i tu nie brakuje chętnych.
Jej twórczość jest unikatowa w skali całego regionu.
Tu, w promieniu 50 kilometrów, nie ma nikogo. W promieniu stu też nie – mówi Pani
Renata, zaznaczając, jak rzadkie jest to rzemiosło.
Słoma z własnego pola
Największą wartością jej prac jest materiał – słoma żytnia, którą Pani Renata sama
uprawia, zbiera i własnoręcznie przygotowuje.
Najpierw posieję zboże, potem idę je zbierać. To jest z naszego pola, w odpowiednim
czasie zebrane – opowiada.
Proces wymaga ogromnej uwagi. Najpierw jest cięcie ręczne, w lipcu, na etapie
„zielonkawej dojrzałości”. Potem jest wybielanie na słońcu, suszenie, chowanie przed
deszczem.
Jeśli przegapi się odpowiedni czas, to słoma jest brzydka, brudnawa, spleśniała –
tłumaczy Pani Renata, podkreślając, że dobry surowiec to podstawa sztuki.
Dzieła, które trafiają do ludzi
Pani Renata nie sprzedaje swoich prac w internecie – nie chce składać obietnic, których
nie jest w stanie spełnić.
Jak coś pokażę w Internecie, to fizycznie nie dam rady tego zrobić w takiej ilości – mówi
szczerze.
Zamiast tego jeździ na kiermasze i jarmarki. Głównie latem. Zimą pracuje intensywnie, a w
sezonie sprzedaje wszystko, co udało się stworzyć.
Mam zamówienia na kwiaty i bukiety. Wszystko idzie. Bo tutaj nie ma nikogo, kto by
wyplatał ze słomy – stwierdza.
Renata Dubielewska to jedna z najbardziej wyjątkowych plecionkarek w regionie. Jej prace
– tworzone z pasją i precyzją ze słomy z własnego pola – niosą w sobie zarówno dawną
tradycję, jak i świeżą energię współczesnego rękodzieła.
W Sadzawkach powstają anioły, kwiaty, kapelusze i pająki, które trafiają do ludzi z całej
Polski, a ich siłą jest nie tylko piękno, ale też świadomość, że są dziełem rąk prawdziwej
pasjonatki.
Kontakt:
Renata Dubielewska
Adres: Sadzawki 4 , Szypliszki 16-411
Telefon: 518439122
e-mail: reredu@wp.pl
















