Początki twórczej drogi
Twórczość Jana Biziewskiego, choć dziś rozpoznawalna wśród turystów i mieszkańców
regionu, narodziła się niemal przypadkiem. Jak sam wspomina, pomysł na drewniane
zabawki przyszedł podczas pracy na Wigrach:
Pomysł zaczął się, jak byłem trochę bosmanem tutaj na statku. Wpadły trzy dzieciaki z
chińskimi mieczami. Pomyślałem „przecież ja zrobię lepsze”. No i tak to się zaczęło.
To spotkanie wywołało impuls – potrzebę stworzenia czegoś lepszego, trwalszego,
piękniejszego.
Jednak pierwsze twórcze eksperymenty zaczęły się znacznie wcześniej. Pan Jan z
uśmiechem wspomina odnalezioną po latach pierwszą własnoręcznie wykonaną figurkę:
Pierwszego drewnianego ludzika, którego parę lat temu znalazłem, zrobiłem gdy miałem
10 lat. Tylko wtedy nie był przeznaczony do postawienia, a do wbicia w ziemię, żeby się
nim w trawie bawić.
Sztukę zgłębiał również w szkole średniej. Jest absolwentem klasy o profilu plastycznym w
II Liceum Ogólnokształcącym w Suwałkach, w której wykładał artysta – Lech Pycz. Po
drodze było też doświadczenie w zakładzie meblowym oraz studia z zakresu edukacji
regionalnej.
Praca w drewnie
Choć wielu twórców ludowych pracuje wyłącznie dłutem i nożem, Jan Biziewski otwarcie
mówi o swoim stylu:
Ja nie jestem tak jak powiedzmy koledzy rzeźbiarze – dłutko i nożyk. Ja jestem szlifierka
taśmowa i farby.
Najczęściej korzysta z drewna brzozowego, buka i sosny, a także – całkiem współcześnie
– ze sklejki. Jednak to malowanie jest najdłuższym i najważniejszym etapem pracy:
Wycinanie czy szlifowanie to tylko kawałek roboty. Później zostaje tydzień czy dwa
malowania.
W tworzeniu nie jest samotny – współtwórczynią części projektów jest jego córka:
Prosiaki ja wycinam i szlifuję, ale córka maluje na różowo.
Również żona Pana Jana – Pani Joanna – jest wsparciem na każdym etapie, od tworzenia
do puszczania drewnianych zabawek w świat. To rodzinne podejście dodaje zabawkom
charakteru i humoru, który najmłodsi uwielbiają.
Dokąd trafiają jego zabawki?
Choć Pan Jan tworzy w Suwałkach, jego naturalnym środowiskiem są Wigry.
Zaczęło się od Wigier – to moje naturalne miejsce występowania – mówi, wspominając
lata dzieciństwa spędzone w tej miejscowości.
To właśnie tam, na szlakach turystycznych, przy klasztorze i wśród pielgrzymów, jego
prace najczęściej znajdują nabywców. Gdy kończy się sezon nad Wigrami, rusza dalej,
żartobliwie porównując się do drapieżnika śledzącego ruch turystów:
Kiedy turyści się kończą, to pędzi się za turystami do miejsca ich występowania, jak
drapieżniki.
Można go spotkać podczas lokalnych wydarzeń, jarmarków, kiermaszów i w miejscach
szczególnie lubianych przez odwiedzających region. Co ciekawe, nie prowadzi sprzedaży
internetowej.
W Internecie są wszyscy, a ja nie chcę być jak wszyscy – mówi z przymrużeniem oka.
Jednak rodzina coraz częściej namawia go do zmiany zdania, więc nie jest wykluczone, że
i tam kiedyś spotkamy zabawki Jana Biziewskiego.
Twórca z charakterem
W zabawkach Jana Biziewskiego czuć humor, pomysł i autentyczną radość tworzenia. Z
Wigier i Suwałk jego prace trafiają w ręce dzieci z całej Polski – i z pewnością długo będą
budzić zachwyt swoją prostotą, solidnością i ciepłem.
Kontakt:
Jan Michał Biziewski
Telefon: 509093991
e-mail: 1230jan@wp.pl























